❤ Witamy w serwisie EroCall.pl ❤

Nasza strona zawiera treści o charakterze erotycznym i jest przeznaczony dla osób pełnoletnich! Wchodząc tutaj akceptujesz warunki regulaminu i oświadczasz, że ukończyłeś 18 lat.

W drodze do hotelu tylko delikatnie drżała

W drodze do hotelu tylko delikatnie drżała. Przed drzwiami jego pokoju dygotała już zupełnie. W głowie szumiało jej tysiące myśli, ale żadnej z nich nie mogła się złapać.

Wstrzymała oddech i zapukała cicho. Czekał na nią i otworzył natychmiast. Trzymał rękę na klamce i patrzył jej w oczy. Potem omiótł spojrzeniem całą jej postać, jakby sprawdzał czy to na pewno ona. Albo oceniał, czy warta jest tego spotkania… Ujął delikatnie jej dłoń i musnął palce ustami. Wciągnął ja za rękę do pokoju i zamknął drzwi.

– Cześć, mała. 

Stała jak sparaliżowana, opierała się plecami o ścianę żeby nie stracić równowagi, a on nadal trzymał jej rękę. Nie mogła wydusić z siebie nawet jednego słowa. Nie umiała też powstrzymać uśmiechu. Kąciki ust żyły swoim życiem i nie chciały jej słuchać. Patrzyła prosto w jego oczy, próbując odgadnąć ich kolor. Ale, podobnie jak poprzednio, miał tak ogromne źrenice, że nie mogła dostrzec nic więcej poza czarną taflą, w której coraz bardziej tonęła.

Chciała mu tyle opowiedzieć… o wszystkich swoich emocjach, o strachach i pragnieniach i o fantazjach, które zawładnęły nią po ostatnim spotkaniu. Tyle razy układała w myślach swoją opowieść… Ale w tej chwili była w stanie wyszeptać jedynie krótkie, zachrypnięte

– Chcę…

– Czego dokładnie chcesz? – zapytał przesuwając dłonią po jej twarzy.

– Ciebie chcę. – zamknęła oczy, wtuliła twarz w jego szyję i chłonęła zapach. Nowy, a jednak znajomy. Uspokajający i podniecający równocześnie. Powoli udawało jej się uspokoić oddech.

– Tylko się nie zakochaj…

– Nie planuję się z tobą zestarzeć tylko bzykać. – wyszeptała mu wprost do ucha.

– Na pewno? – ujął jej twarz w dłonie i całował usta, czule i powoli.

Nic nie jest na pewno i to kompletnie nie ma znaczenia – pomyślała i przywarła do niego całym ciałem, najbliżej jak się dało. Na sekundę oderwał od niej usta, podniósł ją, by mogła opleść go nogami w pasie, podtrzymał za pośladki i delikatnie przeniósł na hotelowe biurko. Palcami dotykał jej szyi i ramion, raz po raz sięgając za dekolt koszulki. Patrzył za swoimi dłońmi, jakby był zdziwiony tym co robią i gdzie są.

– Ogień – wyszeptała patrząc na niego.

– Proszę? – spojrzał na nią zaskoczony, ale nie przerwał delikatnej pieszczoty.

– To jest taki ogień, którego nie da się ugasić. Musi sam się wypalić.

– Myślisz, że kiedyś się wypali?

– Nie wiem, nie chcę wiedzieć. Na razie hajcuje jak fabryka zapałek, a Ty podlewasz ją jeszcze benzyną.

Uśmiechnął się i wpił w nią ustami. Nachalnie, brutalnie, słodko.

– Patrz na mnie!

Znów całkiem sparaliżowana i bezwolna otworzyła powoli oczy i kolejny raz utonęła w czarnej otchłani… Całował ją łapczywie i rozpinał guziki jej bluzki. Stęsknione ręce wędrowały po jej ciele, co raz przyciskając skórę, jakby ciągle było mu mało. Całował ją całą – usta, twarz, szyję, piersi, brzuch… nie ominął żadnego skrawka gołego ciała. A ona oddawała te pocałunki, mrucząc cicho w tych krótkich momentach, kiedy mogła złapać oddech. Z całej siły przyciągała go do siebie jedną ręką, palce drugiej zanurzyła w jego włosach. Wyglądała, jakby miała nad nim kontrolę, ale zupełnie nie panowała nad sytuacją i swoim ciałem.

Kiedy przyssał się do jej sutka wydała z siebie przeciągły jęk… Zamknęła oczy i odbierała jego obecność pozostałymi zmysłami. Nic innego się nie liczyło. Widziała ciemność, ale całym ciałem czuła jego dotyk. Usta delektowały się smakiem. Czuła mieszaninę zapachów – jego, własnego i tego pożądania, które odjęło im rozum. Słyszała jego pocałunki i swój przyspieszony oddech. Czuła, jak mocno bije jej serce. Jak rozgrzane ciało jednocześnie drży z podniecenia, zimna i strachu. Pod palcami czuła fakturę jego delikatnej skóry i sprawdzała miękkość ust. Okruch myśli poświęciła na zastanowienie się, czy można w tym utonąć i już nie wrócić…

Spróbowała jednak wrócić na chwilę do rzeczywistości. Spojrzała na niego i zalała ją fala emocji – ekscytacji, podniecenia i tego samego strachu.

Nie istniejesz. To niemożliwe. Ty nie istniejesz, a mnie tu nie ma. To nie ja tu jestem. To się nie dzieje! – myślała. 

– Naprawdę tu jesteś? – zapytała cicho 

– Jestem. – wyszeptał i odgarnął włosy z jej twarzy. 

– Boję się, że znikniesz…

– Mówiłaś, że małe banie jest fajne? – pocałował ją delikatnie i spojrzał w oczy. A ona natychmiast je zamknęła i znowu straciła całą swoją odwagę, a z nią zdolność składnego wypowiadania się. W myślach wszystko było takie proste! Strach, że znikniesz nie jest fajny. Nie lubię go. Nie chcę, żebyś znikał! Tylko dobre małe banie jest fajne. Takie, kiedy mnie onieśmielasz, kiedy paraliżujesz, a ja nie mam pojęcia co się wydarzy i tracę kontrolę nad sytuacją. Najbardziej, kiedy TAK patrzysz i naprawdę nie wiem, co zrobisz za chwilę…

Wyczytał emocje z jej twarzy i przytulił mocno

– Chodź tu maleńka, nie bój się. Jestem. Cały twój. – zdjął jej bluzkę i rozpiął stanik – I tym razem nie będę kazał ci czekać przez cały tydzień. – zadrżała na te słowa i poczuła jak ciepło zalewa ją od środa. Korzystając z krótkiej chwili, w której jej nie całował, próbowała ściągnąć z niego koszulkę. Pomógł jej wyplątać się ubrania i przywarli do siebie mocno, jakby czerpali siłę z każdego fragmentu nagiej skóry, którym mogli się dotykać. Po paru chwilach odepchnęła go delikatnie i zeskoczyła z biurka. Odwróciła oboje tak, by teraz on opierał się o mebel i zaczęła odpinać pasek jego spodni. Próbował jej przeszkodzić, ale położyła jego dłonie na swoich pośladkach. Kiedy uporała się z paskiem zaczęła walczyć z guzikiem i rozporkiem. Z jakiegoś powodu nie był z tego zadowolony, więc dla odwrócenia jego uwagi wróciła do pocałunków. Całował fenomenalnie. Spokojnie, pewnie i zachłannie jednocześnie. Bajka…

Wsunęła dłonie pod jego jeansy i najpierw ostrożnie, a z każdą chwilą coraz śmielej, przesuwała palcami po jego biodrach. W końcu ścisnęła dłońmi twarde jak kamień pośladki i pomyślała, że to strasznie fajnie, że on ćwiczy… Jedną ręką wróciła do góry, na jego klatkę i brzuch. Centymetr po centymetrze badała fakturę skóry i kształt mięśni. Sprawiało jej to niebywałą frajdę… Sprawdzała, które miejsca mocniej reagują na dotyk. Odkryła, że najbardziej wrażliwy jest brzuch – tuż nad linią, którą wyznacza bielizna. I niżej…

Opuszkami palców czytała jego tatuaż – kilka linii wciąż pozostawało wypukłych. Większość rysunku była jednak idealnie gładka i niezwykle delikatna. Jak skóra na całym jego ciele. Druga dłoń wciąż krążyła między nim, a materiałem spodni. Palce raz po raz wsuwała pod bieliznę, jakby chciała go sprowokować. W końcu zdecydowała się zsunąć jego spodnie niżej i powoli przed nim klęknęła. Gładził jej ramiona i szyję i patrzył z góry z satysfakcją…

Na przemian delikatnie głaskała i drapała jego uda. Na wierzchu, gdzie łatwo wyczuć mięśnie, wkładała w pieszczoty więcej siły. Wewnętrzną stronę ud muskała ostrożnie i tylko czasem zaskakiwała go lekkim uszczypnięciem. Im wyżej była jej dłoń, tym wolniej i precyzyjniej się poruszała. Czasem czuł tylko ruch powietrza, a czasem zdecydowany dotyk. Przesuwała palcami po jego skórze, tuż przy materiale majtek, aż w reszcie i je powoli zsunęła na podłogę. Na jej twarzy pojawił się nowy uśmiech. Ale on zaskoczył ją, zakrywając się dłonią i mówiąc:

– Nie pytałaś o zgodę.

– Hej, ty też nie pytałeś! – odskoczyła od niego oburzona, w sekundę przypominając sobie, co ostatnio wyprawiał swoim palcami… i językiem. Poczuła znajomy, przyjemny dreszcz i złość szybko minęła.

– Ja nie pytałem cię o zdanie, to fakt. Ale zgodę, wybacz, miałaś wypisaną na twarzy! – Nadal nie chciał zabrać ręki, doskonale wiedząc jakie ona ma plany. Droczył się z nią, uśmiechając szyderczo.

– Formalista!

– Musisz poprosić… – powiedział stanowczym tonem i zamarł w oczekiwaniu.

Świnia. Doskonale wie, że nie przejdzie mi to przez gardło. Robi to specjalnie! Pastwi się…

Zamknęła oczy, zebrała się w sobie i wycedziła na jednym wdechu:

– Szanowny panie, czy mogę prosić o oficjalną zgodę na zrobienie panu loda?! – płonęła ze wstydu i pożądania. Wiedziała, że teraz już nie może się wycofać i zgodzi się na wszystkie stawiane przez niego warunki.

– No nie wiem… – nadal się z nią droczył.

– Czy naprawdę mam dołączyć wniosek formalny i cztery zdjęcia?? – jej oczy ciskały piorunami.

– A będą nagie?! – śmiał się z tej słodkiej awantury, aż w końcu ulitował się nad nią. Złapał ją mocno za włosy, przyciągnął stanowczo. i precyzyjnym ruchem wsunął penisa w jej usta. Zrobił to tak szybko, że na początku nie wiedziała co jest grane, ale już po chwili zmrużyła oczy i poddała się delikatnym ruchom jego dłoni. Nadal trzymał ją za włosy, powoli kierując ją w przód i w tył, co jakiś czas robiąc tylko krótką pauzę. Wykorzystywała te momenty by uwolnić jego członka z ust i drażnić językiem sam czubek. Dłonie znowu prowadziła po jego udach, raz po raz muskając palcami jądra. Miała nadzieję, że to co robi podoba mu się, ale nie chciała jeszcze kończyć zabawy. Kiedy zamarł w napięciu odsunęła się i spojrzała wyczekująco.

– Strasznie długa ta gra wstępna – powiedział i pomógł jej wstać. Wyplątał się z reszty swoich ubrań i poprowadził ją za rękę w stronę łóżka. Popchnął ją, by upadła plecami na pościel. Kolano wsunął między jej nogi i oparł się rękami o materac obok jej ramion tak, by nie miała się jak wydostać.

– Co Ty mi robisz? – zapytał cicho patrząc jej w oczy tak intensywnie, że czuła wiercenie w brzuchu. Podniosła się nieco, by go pocałować. Trwali tak przez chwilę, aż opadła z powrotem w pościel. 

– Masz pecha. Kręcą mnie tatuaże, brody i góry w tle.

– O, to jakaś reguła?

– To bez znaczenia… pasujesz. Idealnie. – z powrotem przywarła do niego ustami. Podsunął do góry jej spódnicę w marynarskie pasy i, śmiejąc się w duchu, skomentował:

– Nadal nie rozumiem skąd te góry…? – znacząco spojrzał na wzór kotwiczek na stringach, a palcami zaczął pieścić jej skórę wokół materiału.

– Morze ma sens tylko wtedy, kiedy to ja na nim jestem. Czekanie, aż ktoś stamtąd wróci, to koszmar. – patrzyła na niego uważnie i próbowała nie przestawać, mimo intensywnych doznań pod spódniczką.

– Ale czemu góry? Zamyśliła się.

– Bo są ogromne, imponujące i cholernie niedostępne. 

– I też można stamtąd nie wrócić… – zauważył przytomnie.

– To prawda. Niestety, większość znanych mi brodatych z górami w tle poszła wspinać się gdzieś w pizdu, skakać ze spadochronem, albo łazić po linach między kominami elektrowni.

– Nooo, całkiem nieźle! – ocenił z uznaniem kolegów po fachu. 

– Nie bardzo. Mam cholerny lęk wysokości. Na szczęście oni nie mieli tatuaży… – uśmiechnęła się szyderczo i korzystając z chwili nieuwagi obróciła go na plecy. Przytrzymała go przez chwilę pod sobą, po czym zeszła z łóżka. Zdjęła spódnicę i tenisówki. Cały czas patrząc mu prosto w oczy usiadła na nim, obejmując kolanami jego biodra. Wyprostowała się, ujęła jego dłonie i bardzo powoli położyła je na swoich piersiach. Przymknęła oczy i rozkoszowała się przez chwilę zadawaną przez niego pieszczotą. Była strasznie ciekawa, jak to będzie. Co on zrobi. Czy będzie delikatny? Brutalny? Zaskakujący?

Był zachłanny, spokojny i pewny siebie. Jak przez cały czas. W sam raz. Dotykał palcami jej piersi, brzucha i ud. Sprawdzał, na jaki dotyk reaguje i gdzie jej skóra jest bardziej wrażliwa. Teraz już nie patrzył jej w oczy – przyglądał się ciału, jakby uczył się go na pamięć. Pochyliła się nad nim i zaczęła całować jego szyję. Zamruczała, gdy przesunął swoje dłonie na plecy, a potem ścisnął pośladki. Jej rozpuszczone włosy łaskotały go w twarz, ujął je więc szybko w dłoń i odciągnął ją od swojej szyi. Przez chwilę znów patrzyli na siebie, aż wpił się w jej usta tak mocno, że straciła oddech. Puścił włosy i jeszcze raz wbił palce w jej pośladki.

Przyciągnął jej biodra do swoich i wcisnął się w nią celując idealnie tak, by wydała z siebie przeciągły jęk. Zamknęła oczy, oparła dłonie o jego brzuch i rozpoczęła delikatne falowanie… Poruszała się w swoim tempie, a on jej nie przeszkadzał. Patrzył tylko z satysfakcją na drżenie jej ust i ciało, które spinało się coraz mocniej. Z każdą chwilą oddychała głębiej i szybciej, aż nagle zupełnie przestała… wyciągnęła się jak struna, odchyliła do tyłu i zawyła, niemal jak zwierzę. Przytrzymał ją, by nie straciła równowagi i odczekał jeszcze przez moment, w którym czuł, jak ona w środku pulsuje.

Powoli przyciągnął ją do siebie i objął ramionami. Widział, że potrzebuje chwili, by dojść do siebie i, że musi teraz czuć się bezpiecznie. Głaskał jej włosy, delikatnie całował twarz i nadal mocno przytulał. A ona leżała na nim z zamkniętymi oczami, powoli wyrównując oddech. W końcu podniosła głowę i spojrzała na niego…

– oj – powiedziała speszona, jakby wstydziła się tego, jak bardzo się przed nim otworzyła i co właśnie widział.

– oj?! – zapytał zaskoczony i lekko rozbawiony. – Oj będzie zaraz, jesteś gotowa? 

– uhm – mruknęła lekko przestraszona, ale też ciekawa i podekscytowana. Miała wrażenie, że – w przeciwieństwie do niej – on dokładnie wie, co robi…

Usiadł na łóżku i podniósł ją tak, by klęknęła przed nim. Oparł jej ręce o ścianę nad wezgłowiem, klęknął za nią, a swoje dłonie położył na jej biodrach i mocnym ruchem pociągnął je do tyłu. Teraz miał idealny widok na jej wypiętą pupę i plecy wygięte w łuk. Przesuwał dłońmi po ciele, którego z tej perspektywy nie miał wcześniej okazji oglądać. Prawą dłonią zatoczył kilka kółek na pośladku, aż w końcu uderzył w skórę otwartą dłonią. 

– Auu! – jęknęła zaskoczona i zerknęła na niego przez ramię. 

– To za to, że przeszkadzasz mi w pracy. – powiedział, a ona schyliła głowę w geście przeprosin, po czym wyprostowała się znowu. Uderzył jeszcze raz. 

– Auu! – jęknęła głośniej, bo za drugim razem ból był bardziej odczuwalny. 

– A to za to, że jesteś zazdrosna. Nie powinnaś – powiedział i tą samą dłonią powędrował do przodu. Palcami odnalazł jej nabrzmiałą łechtaczkę i już wiedział, jak znowu doprowadzić ją do ekstazy… Lewą dłonią objął ją i przytrzymał. Musiał trzymać mocno, bo wiła się i szarpała, ale tym razem nie pozwolił jej skończyć… Znów ujął w dłonie jej biodra i przyciągnął je do siebie. Palce skierował pomiędzy jej pośladki… po wszystkim, co się do tej pory wydarzyło wiedział, że jest tam bardzo mile widziany – kierując penisa dłonią wsunął się do środka i poczuł, jak bardzo jest tam gorąco. Z całej siły opierała się o ścianę, gdy na nią napierał. Nadstawiała się gdy w nią wchodził i łapała powietrze, gdy wychodził.

Każdy jego powolny i pewny ruch przyprawiał ją o dreszcze. Miała wrażenie, że w jednym tylko punkcie uruchamia serię impulsów, poruszających całe jej ciało… Najpierw przytrzymywał ją za biodra, potem przełożył ręce do przodu – jedną ściskał na przemian jej piersi, drugą przyciągał ją do siebie, nie pozwalając wypaść z nadanego tempa.

Znów napięła się i wyprostowała, oddech ustał, a z jej ust wydobył się jęk… Wtedy i on odpuścił – przytulił się do niej całym ciałem, zamknął oczy, poruszył się ostatni, najmocniejszy raz i strzelił… Opadła na łóżko oddychając ciężko, zwinęła się w kulkę i czubkami palców dotyknęła jego ciała, upewniając się, że naprawdę tu jest. Patrzyła na niego, jakby chciała coś powiedzieć, ale nie odezwała się ani słowem. Położył się tuż obok i przytulił ją znowu do siebie…

Śledź i polub nas:
error